Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makeup revolution. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makeup revolution. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 września 2016

Makijaż z pigmentem Inglota nr 85

Hej!
Tyle się ostatnio działo, że czasu na wszystko zabrakło.
Wracam na chwilkę z takim oto makijażem. Na urodziny przygarnęłam nowy pigment z Inglota nr 85, wszyscy go mają, mam i ja ;)
Kombinowałam z nim już makijaże dzienne, na wesele, ale żadnego nie uwieczniłam.
Stworzyłam więc taką jeszcze inną wersję, z dość neutralnym otoczeniem, a błysk jest na pierwszym planie ;)

Jako bazy na całą powiekę użyłam cienia w kremie z Maybelline, zewnętrzny kącik i linię rzęs przyciemniłam kredką z Zoevy.
Do cieniowania użyłam szaro-beżowego cienia z paletki Catrice, w dodatkowym roztarciu pomogły dwa najjaśniejsze cienie z palety Zoevy. Przyciemnienie samego zewnętrznego kącika zrobiłam przy użyciu szaro-brązowego cienia również z paletki Catrice.
By pigment miał do czego się przyczepić i dodatkowo jako ekstra błysk użyłam cienia foliowego z Makeup Revolution. W świetle słonecznym powieka iskrzyła się, aż oślepiała :D
Na górną powiekę wodną i dolną nałożyłam kredkę z Bourjois, a w wewnętrzny kącik powędrował na mokro pigment z Makeup Revolution. Dolna powieka to w sumie to samo co górna, tylko bliżej wewnętrznego kącika zaaplikowałam szaro-różowy cień z paletki Catrice ;)
Oczywiście nie obyłabym się bez rzęsek, wybrałam najwygodniejsze połówki Ardell 318 :)
Makijaż wygląda na dość intensywny, ale w tym samym czasie nie wygląda ciężko i mrocznie. W sumie to wyszedł taki ni to dzienny, ni to wieczorowy makijaż :)

Na usta nałożyłam mieszankę: konturówka z Miyo nr 07 soft cacao, pomadka Catrice Ultimate colour nr 240 hey nude oraz odrobina pomadki z Wibo Eliksir nr 06.

A oto lista kosmetyków:
*paletka Catrice Absolute Rose
*paletka Zoeva Naturally Yours
*cień w kremie Maybelline Color tattoo mattes Creme de rose
*cień foliowy Makeup Revolution Rose Gold
*pigment Makeup Revolution Angelic
*pigment Inglot 85
*kredka Zoeva graphic eyes Rock'n'roll bride
*czarna kredka Bourjois
*tusz do rzęs Max Factor 2000 Calorie
*rzęsy Ardell 318
W tle musiałam uwiecznić przepiękny bukiet mojej przyjaciółki ^^
Mam nadzieję, że się Wam spodoba moja propozycja!
Tymczasem, do kolejnego ;)
M.

poniedziałek, 14 marca 2016

Brązowy makijaż z akcentem fioletu + kilka nowości

Hej wszystkim!
Uwielbiam dodawać akcenty do zwykłych, brązowych makijaży. Taki z granatem już kiedyś zrobiłam, tym razem za sprawką nowych zakupów, dodałam jeszcze tony fioletowe.


Kreskę zrobiłam tak jak to przystoi do mojego kształtu oka, dodana linia w załamaniu, która jak się patrzy na wprost idealnie się wkomponowuje z opadającym kącikiem ;)


Przedstawię może najpierw, co użyłam do stworzenia tego looku, a potem przejdziemy do zbliżeń ;)
Na twarzy mam stały skład: podkład MF, puder Ecocera, konturowanie z Kobo, rozświetlacz Wibo, korektor Maybelline plus punktowo kamuflaż Catrice, róż prawdopodobnie z Makeup Revolution :D
Brwi też tak jak zawsze, kredka Catrice, cienie z MUR oraz żel z Essence.
Za to na oczach wylądowało:
*zaznaczone cienie z paletki BH Cosmetics It's Judy Time
*cienie Pierre Rene z serii Match system nr 29 oraz 82
*do dodatkowego roztarcia cień Kobo 117 Caffe Latte
*kącik wewnętrzny pyłek Kobo 506 Blue Mist
*rozświetlenie powieki pigment MUR Indirect
*kreska żelowym Eyelinerem Maybelline
*na linię wodną trochę czarnej kredki Bourjois
*tusz niezawodny 2000 Calorie MF
*no i dla ozdoby połóweczki Ardell 318 ;)


 Jakby ktoś chciał zobaczyć bardziej z bliska te pigmenty, to mam osobny post na ich temat ;) KLIK


Nowościami w mojej kosmetyczce są dwa cienie Pierre Rene, pomadka w kredce z Golden Rose oraz rozświetlająca kredka z Lovely.
Cień Pierre Rene nr 29, to piękny, głęboki ciepły brąz. Go użyłam do zaznaczenia powieki w zewnętrznym kąciku i powyżej.
Natomiast cień nr 82 to prawie duochrome. Wydaje się być zimnym jasnym fioletem, lecz ma trochę cieplejszą poświatę. Położyłam go na dolnej powiece w wewnętrznym kąciku.





Rozświetlająca kredka posłużyła mi jako baza pod pigment z MUR, który nałożyłam na prawię całą powiekę ruchomą.

Cień nr 29, 82 oraz kredka rozświetlająca Lovely
Na koniec przedstawię kredkę z Golden Rose, Matte Lipstick Crayon w numerze 15. Na ustach jak wygląda widać wyżej, jest to bardziej pomarańczowy odcień. Mam jasną karnację i ciężko znaleźć "nudziaka", który nie będzie za ciemny. Ten, lekko nałożony, jest odpowiednio jasny, lecz dalej brakuje mi w nim odrobinki różu, by był ideałem. Ale i tak prezentuje się całkiem nieźle :)

Kolejna inspiracja makijażowa będzie trochę bardziej kolorowa, w końcu za chwile wiosna! :)
Do kolejnego!
M.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Pigmenty - recenzja i swatche (Inglot, Kobo, Glazel, Makeup Revolution, My secret)

Witam wszystkich po małej przerwie :D
Myślałam długo co mogłabym zrecenzować, a z racji, że dorobiłam się małej gromadki różnych pyłków i pigmentów, stwierdziłam.. czemu by nie popisać trochę o nich?
Dodatkowo umieszczam zdjęcia makijaży, które wykonałam z użyciem różnych pigmentów. Czasem jak szukam inspiracji z danym produktem, przydatne jest widzieć od razu jak można taki wykorzystać ;)

W pigmenty wprowadziła mnie oczywiście Katosu i jej nieodłączny element rozświetlenia kącika..
Sama się przekonałam, że taki mały akcent potrafi dodać tego "czegoś" nawet do najnudniejszego makijażu. Oprócz kącika oczywiście można położyć na całą powiekę, część lub środek dla uzyskania super rozświetlonego spojrzenia.
Przedstawię pigmenty różnych firm: Inglot, Kobo, Glazel, Makeup Revolution oraz rodzynek My Secret.
Zacznę od moich dwóch perełek z Inglota. Bardzo bym chciała mieć ich więcej, ale niestety cena mnie ogranicza. 33zł za 2g produktu, który na szczęście jest super wydajny. Posiadam dwa, które są w formie kruszonej, jakby płateczków. Intensywnie zaaplikowane potrafią zamienić się w efekt folii.

Nr 37 to piękne stare oliwkowe złoto. Nr 22 to prawie duochrom, złoto-fioletowy.
Delikatnie rozkruszone i nałożone prawie na sucho dają delikatny efekt.

W akcji pigment nr 22.
 Nr 37 w akompaniamencie mocnego granatu.

Kolejne są pigmenty Kobo. Niestety co raz ciężej dostępne, mam nadzieję, że nie wycofają ich całkiem, bo to są małe cudeńka!
9,99zł za 6ml dostępne tylko w drogerii Natura.
Te są drobniutko zmielone, jakby na białej bazie, opalizujące na różne kolory. Jeden, który posiadam, jest prawie jakby drobniutko zmielonym brokatem.
503 Frosty White, jak pisałam wyżej to drobny brokacik, biało-srebrny
504 Mint Cream, opalizuje na zielono
505 Sea Shell, opalizuje na brzoskwiniowo-różowo, lekki efekt duochrome
506 Blue Mist, opalizuje na zimny odcień niebieskiego
Najczęściej używam ich do zaznaczenia wewnętrznego kącika. A oto kilka przykładów ;)
 504 Mint Cream (na środku powieki folia z MUR)
 506 Blue Mist
 503 Frosty White
505 Sea Shell

Firma Glazel jest dostępna między innymi na stronie https://www.ladymakeup.pl/
Dostępne są pigmenty w różnych kolorach i teksturach. Za 15zł dostaje się prawdopodobnie też 6ml produktu - brak oznaczenia, ale opakowanie jest prawie identyczne jak te z Kobo, z tą różnicą, że te niestety ma małe siteczko.
Posiadam 3 sztuki:
A5 to złoty pyłek, czasem nawet lekko zielonkawy
A7 drobny złoty brokat zmieszany jakby ze srebrzystą bazą
G4 piękny miedziany pyłek, drobniutenki brokat
Złotego pyłku można też śmiało użyć jako rozświetlacza ;)
Brokat A7 nałożony na złoty cień.
Miedź G4, a w kąciku złoto A5.
 Zmieszany pigment Inglot 37 z miedzią G4, w kąciku oczywiście zloty pyłek A5 ;)

W ostatniej grupie przedstawię najnowsze nabytki z Makeup Revolution oraz jeden z My Secret.
Pigmenty z MUR można dostać w prawie każdej internetowej drogerii. Cena to około 5zł za 1,5g produktu. Opakowanie minimalnie przypomina te z Mac'a, wysokie, przezroczyste, a pod nakrętką okropne siteczko. Jest one wyciągane, co jest plusem, ale też minusem, bo jak się postuka trochę mocniej by "wypadł" produkt, siteczko wylatuje no i można sobie wyobrazić, jaki bałagan się od razu tworzy. W ten sposób już w dwóch pigmentach straciłam 1/4 produktu. Także uważać! Delikatnie się obchodzić lub wyjmować sitko.
Koniec tego narzekania, czas przedstawić te łobuzy :)
Indirect to beżowy brąz, pięknie się mieniący na różne kolory
Confront to bordo ze srebrnymi drobinkami
Angelic to delikatny zimny róż, o wiele jaśniejszy niż w opakowaniu
Cautious to prawie duochrome, brąz z lekkim bordo, a w światłach czy fleszu ma w sobie coś z zieleni i złota. Bardzo ciekawy odcień.
Pierwszy swatch to mój rodzynek z My Secret, ale o nim za chwilę ;) Angelic, Confront, Cautious, Indirect.
My Secret dostępne jest tylko w drogerii Natura. 6,99zł za aż 3g produktu. Moją uwagę przyciągnął pigment nr 4 z serii Star Dust. Jest to brzoskwinia mieniąca się na złoto. Bardzo często ląduje na mojej powiece w makijażu dziennym.
 Na środku powieki Confront, baza bordowa. (kącik A5 Glazel)
Na całej powiece ruchomej Angelic na bazie z cienia foliowego MUR Rose Gold. Na dolnej powiece z wewnętrznej strony znalazł się również Confront ;)

Pozostało mi tylko pokazać jeszcze zestawienie wszystkich tych pigmentów, pół na sucho, pół na bazie pod brokaty z Kryolanu. Inglotowskie nałożyłam zbyt ciężką ręką i stworzyła się foliowa skorupka :P
W naturalnym świetle. Od lewej: My secret nr 4, MUR Angelic, Confront, Cautious, Indirect, Kobo 506, 505, 504, 503, Glazel G4, A5, A7, Inglot 22, 37.
W sztucznym świetle wraz z lampą błyskową ;)

Macie pigmenty? Używacie? Ja kocham błysk, a te małe cudeńka potrafią zmienić cały makijaż :)
Do następnego!
M.