Hej!
Tak jak obiecałam, przychodzę do Was z drugim tutorialem. Tym razem to wersja dzienna z użyciem paletki z Sephory. Do stworzenia makijażu użyłam również tych samych kosmetyków co w wersji wieczorowej. Dokładny spis i recenzję paletki możecie przeczytać TUTAJ
No to przechodzimy do rzeczy :)
Makijaż oczywiście rozpoczynam z powieką pokrytą cienką warstwą korektora, natomiast wewnętrzny kącik, załamanie i przestrzeń pod brwią pokryłam najjaśniejszym cieniem z paletki.
Następnie puchatym pędzlem nakładam bronzer z paletki na całą powiekę ruchomą oraz ponad załamanie. Delikatnie też prószę dolną powiekę.
Na środek powieki wklepuję szampańsko złoty cień z sticku Kiko.
Na tę iskrzącą się i lekko lepiącą bazę nakładam delikatnie palcem złoty cień z paletki.
Kolejno zaznaczam linię rzęs brązową kredką Maybelline, natychmiast ją rozcierając i pogrubiając w zewnętrznym kąciku. Przy okazji przejeżdżam nią górną linię wodną oka.
Pozostało tylko wytuszować rzęsy tuszem Max Factor, linię wodną pokryć cielistą kredką z My secret, a w wewnętrzny kącik dokładam jasnego cienia z paletki i odrobinę rozświetlacza, którego użyłam na twarzy.
Oczywiście mój makijaż czy to wieczorowy, czy dzienny nie obyłby się bez sztucznych rzęs, także tym razem decyduję się na połówki Ardell 318 ;)
Oczywiście to tylko jedna z możliwości wykorzystania tej paletki do makijażu dziennego. Miałam w głowie też inny pomysł, na większego klasyka, ale to już chyba byłoby całkiem nudne :P
Dla mnie to oczywiście jest makijaż dzienny, wiem, że są osoby, które uważają inaczej, tak czy inaczej mam nadzieję, że spodobała się Wam taka mała demonstracja użycia tej paletki.
Kto wie, może jeszcze kiedyś zmaluję kolejny tutorial ;)
Tymczasem do kolejnego!
M.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my secret. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my secret. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 sierpnia 2016
Makijaż dzienny paletką Sephora must-have makeup palette - tutorial
Etykiety: kosmetyki, manicure, recenzje, makijaż
ardell 318,
day makeup,
delikatny makijaż,
kiko stick 07,
makijaż dzienny,
max factor 2000 calorie,
maybelline master drama,
my secret,
sephora must-have makeup palette,
sephora paletka,
step by step,
tutorial
poniedziałek, 29 lutego 2016
Pigmenty - recenzja i swatche (Inglot, Kobo, Glazel, Makeup Revolution, My secret)
Witam wszystkich po małej przerwie :D
Myślałam długo co mogłabym zrecenzować, a z racji, że dorobiłam się małej gromadki różnych pyłków i pigmentów, stwierdziłam.. czemu by nie popisać trochę o nich?
Dodatkowo umieszczam zdjęcia makijaży, które wykonałam z użyciem różnych pigmentów. Czasem jak szukam inspiracji z danym produktem, przydatne jest widzieć od razu jak można taki wykorzystać ;)
W pigmenty wprowadziła mnie oczywiście Katosu i jej nieodłączny element rozświetlenia kącika..
Sama się przekonałam, że taki mały akcent potrafi dodać tego "czegoś" nawet do najnudniejszego makijażu. Oprócz kącika oczywiście można położyć na całą powiekę, część lub środek dla uzyskania super rozświetlonego spojrzenia.
Przedstawię pigmenty różnych firm: Inglot, Kobo, Glazel, Makeup Revolution oraz rodzynek My Secret.
Zacznę od moich dwóch perełek z Inglota. Bardzo bym chciała mieć ich więcej, ale niestety cena mnie ogranicza. 33zł za 2g produktu, który na szczęście jest super wydajny. Posiadam dwa, które są w formie kruszonej, jakby płateczków. Intensywnie zaaplikowane potrafią zamienić się w efekt folii.
Nr 37 to piękne stare oliwkowe złoto. Nr 22 to prawie duochrom, złoto-fioletowy.
Delikatnie rozkruszone i nałożone prawie na sucho dają delikatny efekt.
Kolejne są pigmenty Kobo. Niestety co raz ciężej dostępne, mam nadzieję, że nie wycofają ich całkiem, bo to są małe cudeńka!
9,99zł za 6ml dostępne tylko w drogerii Natura.
Te są drobniutko zmielone, jakby na białej bazie, opalizujące na różne kolory. Jeden, który posiadam, jest prawie jakby drobniutko zmielonym brokatem.
503 Frosty White, jak pisałam wyżej to drobny brokacik, biało-srebrny
504 Mint Cream, opalizuje na zielono
505 Sea Shell, opalizuje na brzoskwiniowo-różowo, lekki efekt duochrome
506 Blue Mist, opalizuje na zimny odcień niebieskiego
Najczęściej używam ich do zaznaczenia wewnętrznego kącika. A oto kilka przykładów ;)
Firma Glazel jest dostępna między innymi na stronie https://www.ladymakeup.pl/
Dostępne są pigmenty w różnych kolorach i teksturach. Za 15zł dostaje się prawdopodobnie też 6ml produktu - brak oznaczenia, ale opakowanie jest prawie identyczne jak te z Kobo, z tą różnicą, że te niestety ma małe siteczko.
Posiadam 3 sztuki:
A5 to złoty pyłek, czasem nawet lekko zielonkawy
A7 drobny złoty brokat zmieszany jakby ze srebrzystą bazą
G4 piękny miedziany pyłek, drobniutenki brokat
Złotego pyłku można też śmiało użyć jako rozświetlacza ;)
W ostatniej grupie przedstawię najnowsze nabytki z Makeup Revolution oraz jeden z My Secret.
Pigmenty z MUR można dostać w prawie każdej internetowej drogerii. Cena to około 5zł za 1,5g produktu. Opakowanie minimalnie przypomina te z Mac'a, wysokie, przezroczyste, a pod nakrętką okropne siteczko. Jest one wyciągane, co jest plusem, ale też minusem, bo jak się postuka trochę mocniej by "wypadł" produkt, siteczko wylatuje no i można sobie wyobrazić, jaki bałagan się od razu tworzy. W ten sposób już w dwóch pigmentach straciłam 1/4 produktu. Także uważać! Delikatnie się obchodzić lub wyjmować sitko.
Koniec tego narzekania, czas przedstawić te łobuzy :)
Indirect to beżowy brąz, pięknie się mieniący na różne kolory
Confront to bordo ze srebrnymi drobinkami
Angelic to delikatny zimny róż, o wiele jaśniejszy niż w opakowaniu
Cautious to prawie duochrome, brąz z lekkim bordo, a w światłach czy fleszu ma w sobie coś z zieleni i złota. Bardzo ciekawy odcień.
Pierwszy swatch to mój rodzynek z My Secret, ale o nim za chwilę ;) Angelic, Confront, Cautious, Indirect.
My Secret dostępne jest tylko w drogerii Natura. 6,99zł za aż 3g produktu. Moją uwagę przyciągnął pigment nr 4 z serii Star Dust. Jest to brzoskwinia mieniąca się na złoto. Bardzo często ląduje na mojej powiece w makijażu dziennym.
Na środku powieki Confront, baza bordowa. (kącik A5 Glazel)
Na całej powiece ruchomej Angelic na bazie z cienia foliowego MUR Rose Gold. Na dolnej powiece z wewnętrznej strony znalazł się również Confront ;)
Pozostało mi tylko pokazać jeszcze zestawienie wszystkich tych pigmentów, pół na sucho, pół na bazie pod brokaty z Kryolanu. Inglotowskie nałożyłam zbyt ciężką ręką i stworzyła się foliowa skorupka :P
W naturalnym świetle. Od lewej: My secret nr 4, MUR Angelic, Confront, Cautious, Indirect, Kobo 506, 505, 504, 503, Glazel G4, A5, A7, Inglot 22, 37.
W sztucznym świetle wraz z lampą błyskową ;)
Macie pigmenty? Używacie? Ja kocham błysk, a te małe cudeńka potrafią zmienić cały makijaż :)
Do następnego!
M.
Myślałam długo co mogłabym zrecenzować, a z racji, że dorobiłam się małej gromadki różnych pyłków i pigmentów, stwierdziłam.. czemu by nie popisać trochę o nich?
Dodatkowo umieszczam zdjęcia makijaży, które wykonałam z użyciem różnych pigmentów. Czasem jak szukam inspiracji z danym produktem, przydatne jest widzieć od razu jak można taki wykorzystać ;)
W pigmenty wprowadziła mnie oczywiście Katosu i jej nieodłączny element rozświetlenia kącika..
Sama się przekonałam, że taki mały akcent potrafi dodać tego "czegoś" nawet do najnudniejszego makijażu. Oprócz kącika oczywiście można położyć na całą powiekę, część lub środek dla uzyskania super rozświetlonego spojrzenia.
Przedstawię pigmenty różnych firm: Inglot, Kobo, Glazel, Makeup Revolution oraz rodzynek My Secret.
Zacznę od moich dwóch perełek z Inglota. Bardzo bym chciała mieć ich więcej, ale niestety cena mnie ogranicza. 33zł za 2g produktu, który na szczęście jest super wydajny. Posiadam dwa, które są w formie kruszonej, jakby płateczków. Intensywnie zaaplikowane potrafią zamienić się w efekt folii.
Nr 37 to piękne stare oliwkowe złoto. Nr 22 to prawie duochrom, złoto-fioletowy.
Delikatnie rozkruszone i nałożone prawie na sucho dają delikatny efekt.
W akcji pigment nr 22.
Nr 37 w akompaniamencie mocnego granatu.
Kolejne są pigmenty Kobo. Niestety co raz ciężej dostępne, mam nadzieję, że nie wycofają ich całkiem, bo to są małe cudeńka!
9,99zł za 6ml dostępne tylko w drogerii Natura.
Te są drobniutko zmielone, jakby na białej bazie, opalizujące na różne kolory. Jeden, który posiadam, jest prawie jakby drobniutko zmielonym brokatem.
503 Frosty White, jak pisałam wyżej to drobny brokacik, biało-srebrny
504 Mint Cream, opalizuje na zielono
505 Sea Shell, opalizuje na brzoskwiniowo-różowo, lekki efekt duochrome
506 Blue Mist, opalizuje na zimny odcień niebieskiego
Najczęściej używam ich do zaznaczenia wewnętrznego kącika. A oto kilka przykładów ;)
504 Mint Cream (na środku powieki folia z MUR)
506 Blue Mist
503 Frosty White
505 Sea Shell
Firma Glazel jest dostępna między innymi na stronie https://www.ladymakeup.pl/
Dostępne są pigmenty w różnych kolorach i teksturach. Za 15zł dostaje się prawdopodobnie też 6ml produktu - brak oznaczenia, ale opakowanie jest prawie identyczne jak te z Kobo, z tą różnicą, że te niestety ma małe siteczko.
Posiadam 3 sztuki:
A5 to złoty pyłek, czasem nawet lekko zielonkawy
A7 drobny złoty brokat zmieszany jakby ze srebrzystą bazą
G4 piękny miedziany pyłek, drobniutenki brokat
Złotego pyłku można też śmiało użyć jako rozświetlacza ;)
Brokat A7 nałożony na złoty cień.
Miedź G4, a w kąciku złoto A5.
Zmieszany pigment Inglot 37 z miedzią G4, w kąciku oczywiście zloty pyłek A5 ;)W ostatniej grupie przedstawię najnowsze nabytki z Makeup Revolution oraz jeden z My Secret.
Pigmenty z MUR można dostać w prawie każdej internetowej drogerii. Cena to około 5zł za 1,5g produktu. Opakowanie minimalnie przypomina te z Mac'a, wysokie, przezroczyste, a pod nakrętką okropne siteczko. Jest one wyciągane, co jest plusem, ale też minusem, bo jak się postuka trochę mocniej by "wypadł" produkt, siteczko wylatuje no i można sobie wyobrazić, jaki bałagan się od razu tworzy. W ten sposób już w dwóch pigmentach straciłam 1/4 produktu. Także uważać! Delikatnie się obchodzić lub wyjmować sitko.
Koniec tego narzekania, czas przedstawić te łobuzy :)
Indirect to beżowy brąz, pięknie się mieniący na różne kolory
Confront to bordo ze srebrnymi drobinkami
Angelic to delikatny zimny róż, o wiele jaśniejszy niż w opakowaniu
Cautious to prawie duochrome, brąz z lekkim bordo, a w światłach czy fleszu ma w sobie coś z zieleni i złota. Bardzo ciekawy odcień.
Pierwszy swatch to mój rodzynek z My Secret, ale o nim za chwilę ;) Angelic, Confront, Cautious, Indirect.
My Secret dostępne jest tylko w drogerii Natura. 6,99zł za aż 3g produktu. Moją uwagę przyciągnął pigment nr 4 z serii Star Dust. Jest to brzoskwinia mieniąca się na złoto. Bardzo często ląduje na mojej powiece w makijażu dziennym.
Na środku powieki Confront, baza bordowa. (kącik A5 Glazel)
Na całej powiece ruchomej Angelic na bazie z cienia foliowego MUR Rose Gold. Na dolnej powiece z wewnętrznej strony znalazł się również Confront ;)
Pozostało mi tylko pokazać jeszcze zestawienie wszystkich tych pigmentów, pół na sucho, pół na bazie pod brokaty z Kryolanu. Inglotowskie nałożyłam zbyt ciężką ręką i stworzyła się foliowa skorupka :P
W naturalnym świetle. Od lewej: My secret nr 4, MUR Angelic, Confront, Cautious, Indirect, Kobo 506, 505, 504, 503, Glazel G4, A5, A7, Inglot 22, 37.
W sztucznym świetle wraz z lampą błyskową ;)
Macie pigmenty? Używacie? Ja kocham błysk, a te małe cudeńka potrafią zmienić cały makijaż :)
Do następnego!
M.
Etykiety: kosmetyki, manicure, recenzje, makijaż
angelic,
confront,
glazel,
glazel a5,
glazel A7,
glazel g4,
inglot,
Inglot AMC 22,
Inglot AMC 37,
kobo,
kobo 503,
kobo 504,
kobo 505,
kobo 506,
makeup revolution,
mur cautious,
my secret,
pigments,
pigmenty,
swatche
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)