Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swatche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą swatche. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 lutego 2016

Pigmenty - recenzja i swatche (Inglot, Kobo, Glazel, Makeup Revolution, My secret)

Witam wszystkich po małej przerwie :D
Myślałam długo co mogłabym zrecenzować, a z racji, że dorobiłam się małej gromadki różnych pyłków i pigmentów, stwierdziłam.. czemu by nie popisać trochę o nich?
Dodatkowo umieszczam zdjęcia makijaży, które wykonałam z użyciem różnych pigmentów. Czasem jak szukam inspiracji z danym produktem, przydatne jest widzieć od razu jak można taki wykorzystać ;)

W pigmenty wprowadziła mnie oczywiście Katosu i jej nieodłączny element rozświetlenia kącika..
Sama się przekonałam, że taki mały akcent potrafi dodać tego "czegoś" nawet do najnudniejszego makijażu. Oprócz kącika oczywiście można położyć na całą powiekę, część lub środek dla uzyskania super rozświetlonego spojrzenia.
Przedstawię pigmenty różnych firm: Inglot, Kobo, Glazel, Makeup Revolution oraz rodzynek My Secret.
Zacznę od moich dwóch perełek z Inglota. Bardzo bym chciała mieć ich więcej, ale niestety cena mnie ogranicza. 33zł za 2g produktu, który na szczęście jest super wydajny. Posiadam dwa, które są w formie kruszonej, jakby płateczków. Intensywnie zaaplikowane potrafią zamienić się w efekt folii.

Nr 37 to piękne stare oliwkowe złoto. Nr 22 to prawie duochrom, złoto-fioletowy.
Delikatnie rozkruszone i nałożone prawie na sucho dają delikatny efekt.

W akcji pigment nr 22.
 Nr 37 w akompaniamencie mocnego granatu.

Kolejne są pigmenty Kobo. Niestety co raz ciężej dostępne, mam nadzieję, że nie wycofają ich całkiem, bo to są małe cudeńka!
9,99zł za 6ml dostępne tylko w drogerii Natura.
Te są drobniutko zmielone, jakby na białej bazie, opalizujące na różne kolory. Jeden, który posiadam, jest prawie jakby drobniutko zmielonym brokatem.
503 Frosty White, jak pisałam wyżej to drobny brokacik, biało-srebrny
504 Mint Cream, opalizuje na zielono
505 Sea Shell, opalizuje na brzoskwiniowo-różowo, lekki efekt duochrome
506 Blue Mist, opalizuje na zimny odcień niebieskiego
Najczęściej używam ich do zaznaczenia wewnętrznego kącika. A oto kilka przykładów ;)
 504 Mint Cream (na środku powieki folia z MUR)
 506 Blue Mist
 503 Frosty White
505 Sea Shell

Firma Glazel jest dostępna między innymi na stronie https://www.ladymakeup.pl/
Dostępne są pigmenty w różnych kolorach i teksturach. Za 15zł dostaje się prawdopodobnie też 6ml produktu - brak oznaczenia, ale opakowanie jest prawie identyczne jak te z Kobo, z tą różnicą, że te niestety ma małe siteczko.
Posiadam 3 sztuki:
A5 to złoty pyłek, czasem nawet lekko zielonkawy
A7 drobny złoty brokat zmieszany jakby ze srebrzystą bazą
G4 piękny miedziany pyłek, drobniutenki brokat
Złotego pyłku można też śmiało użyć jako rozświetlacza ;)
Brokat A7 nałożony na złoty cień.
Miedź G4, a w kąciku złoto A5.
 Zmieszany pigment Inglot 37 z miedzią G4, w kąciku oczywiście zloty pyłek A5 ;)

W ostatniej grupie przedstawię najnowsze nabytki z Makeup Revolution oraz jeden z My Secret.
Pigmenty z MUR można dostać w prawie każdej internetowej drogerii. Cena to około 5zł za 1,5g produktu. Opakowanie minimalnie przypomina te z Mac'a, wysokie, przezroczyste, a pod nakrętką okropne siteczko. Jest one wyciągane, co jest plusem, ale też minusem, bo jak się postuka trochę mocniej by "wypadł" produkt, siteczko wylatuje no i można sobie wyobrazić, jaki bałagan się od razu tworzy. W ten sposób już w dwóch pigmentach straciłam 1/4 produktu. Także uważać! Delikatnie się obchodzić lub wyjmować sitko.
Koniec tego narzekania, czas przedstawić te łobuzy :)
Indirect to beżowy brąz, pięknie się mieniący na różne kolory
Confront to bordo ze srebrnymi drobinkami
Angelic to delikatny zimny róż, o wiele jaśniejszy niż w opakowaniu
Cautious to prawie duochrome, brąz z lekkim bordo, a w światłach czy fleszu ma w sobie coś z zieleni i złota. Bardzo ciekawy odcień.
Pierwszy swatch to mój rodzynek z My Secret, ale o nim za chwilę ;) Angelic, Confront, Cautious, Indirect.
My Secret dostępne jest tylko w drogerii Natura. 6,99zł za aż 3g produktu. Moją uwagę przyciągnął pigment nr 4 z serii Star Dust. Jest to brzoskwinia mieniąca się na złoto. Bardzo często ląduje na mojej powiece w makijażu dziennym.
 Na środku powieki Confront, baza bordowa. (kącik A5 Glazel)
Na całej powiece ruchomej Angelic na bazie z cienia foliowego MUR Rose Gold. Na dolnej powiece z wewnętrznej strony znalazł się również Confront ;)

Pozostało mi tylko pokazać jeszcze zestawienie wszystkich tych pigmentów, pół na sucho, pół na bazie pod brokaty z Kryolanu. Inglotowskie nałożyłam zbyt ciężką ręką i stworzyła się foliowa skorupka :P
W naturalnym świetle. Od lewej: My secret nr 4, MUR Angelic, Confront, Cautious, Indirect, Kobo 506, 505, 504, 503, Glazel G4, A5, A7, Inglot 22, 37.
W sztucznym świetle wraz z lampą błyskową ;)

Macie pigmenty? Używacie? Ja kocham błysk, a te małe cudeńka potrafią zmienić cały makijaż :)
Do następnego!
M.

środa, 6 stycznia 2016

Lakiery Miyo - recenzja i swatche

Hej!
Dziś przychodzę do Was z małą recenzją i przeglądem lakierów firmy Miyo, w większości to seria Mini drops.
Miyo to marka utworzona przez Pierre Rene i właśnie u tej marki należy poszukiwać kosmetyków tej "pod" marki.
Lakiery Mini drops są niestety co raz gorzej dostępne. Można je jeszcze znaleźć na stronie Pierre Rene (ale tylko kilka kolorów z serii pachnącej), czasem w lokalnych drogeriach i głównie w Netto. Tam właśnie sama większość z nich zakupiłam.
Lakiery są w wersji mini, jak to nazwa wskazuje. Mają 7ml pojemności, wąski pędzelek, a te, które posiadam, całkiem przyzwoitą pigmentację. Schną w średnim tempie, ale to nic im nie ujmuje.
Mała pojemność i różnorodność kolorów spowodowała to, że tyle mam ich w kolekcji.
Kosztują przeważnie 3,99zł.
Być może spotkacie je na swojej drodze, a może i kolory, które posiadam. Wtedy, mam nadzieję, że pomoże Wam nieco w wyborze ta mini recenzja i swatche.
Zapraszam do przeglądu kolorów :)

Zacznę od najjaśniejszych kolorów w mojej kolekcji.
Nr 97 Snowflakes, kamaleonik, płatki zatopione w przezroczystej bazie, mienią się na pomarańczowo-zielono.
Moja perełka nr 104 Coco, złamana biel/beż, o średnim kryciu, ale za to pachnie kokosem! przez wiele dni ;)
Nr 148 Glamour Silver, jest to srebrny odcień, jakby z białą perłą i delikatnymi srebrnymi drobinkami. Średnie krycie.
Kilka pasteli ;)
Nr 78 Rumba, jest to brąz z odrobiną szarości w sobie
Nr 23, piękny pastelowy fiolet
Nr 83 Porcelain, pastelowy brudny róż.
Odcienie czerwoności. Mogą się wydawać identyczne, ale nie są!
Nr 05, bordowy brąz z metalicznym połyskiem
Nr 85 Highwayman, bardzo ciepły brąz, prawie burgund/bordo ;)
Nr 07, to piękny jagodowy odcień w cieplej tonacji.
Nr 96 Night Flower, to mały gagatek będący czarnym ze złoto-zielonkawymi drobinkami. Jego istotę lepiej udało mi się ująć na późniejszych zdjęciach :)
Bez nazwy - Bardzo soczysty, prawie że neonowy róż. W średniej tonacji.
Nr 15, Idealna czerwień, nie za jasna, nie za ciemna. Coś pięknego.
Niebieskości to:
Nr 151 Night blue, wyrazisty, głęboki niebieski, z metalicznym połyskiem
Bez nazwy - kameleonik, ni to fiolet, ni to niebieski, z zielonkawą poświatą
Nr 22, lekko stonowany niebieski, przypomina mi trochę kolor dżinsów ;)
Ostatnie dwa, są z serii Nailed it! Niby nie są w wersji mini, ale posiadają nieco więcej pojemności, bo 8ml. Również czasem można je spotkać w Netto, na stronie Pierre Rene są dostępne w kilku kolorach i w brokatowej wersji.
Nr 06 Metal, jak nazwa wskazuje to kolor metalu. Zimny, szary, lekko metaliczny. Bez drobinek.
Bez nazwy- srebrny, zielony i czarny brokat zanurzony w zielonkawej bazie. Prawie przezroczysty.
Na koniec wstawiam zdjęcia swatchy, niestety nie są w takiej samej kolejności, ze względu na to, że były kupowane w różnym czasie ;)










To na dziś wszystko co dla Was przygotowałam :) Spotkaliście się może z tymi lakierami? Które Wam się najbardziej podobają?

Miłego dnia!
M.